zmierzch o świcie czy nów i załamanie? O wampirach raz jeszcze…
Zaczynając-dla wszystkich mych znajomych, czytelników i miłośników bloga- wyjaśnienie- tekstów nie było z powodu braku netu, czasu i weny twórczej = trochę potrwało zanim się pozbierałam i powracam w pełni sil i z nowymi pomysłami , jak poruszyć tego skostniałego kościotrupa, zwanego dumnie moim blogiem. Tych, którzy tęsknili odsyłam na mojego bliploga.
Dziś byłam w kinie i nie byłoby w tym nic takiego oryginalnego, gdyby nie to, ze film pt. Księżyc w nowiu okazał się totalnym „śmiechem na sali” w dosłownym i przenośnym znaczeniu. A dlaczego tak?- Ktoś zapyta? No w paru momentach na sali po prostu nie było osoby, która by się nie uśmiechnęła. Pojawiły się nawet gwizdy i wiwatowanie, gdy na ekranie pojawił się pewien aktor bez koszulki (zgadnijcie który:).
Ale nie o tym miało być, wybaczcie te mała dygresje. Coraz więcej osób zadaje mi pytanie jaka jest różnica miedzy kinem holenderskim, a tym w pl – odpowiedz jest prosta- poza cenami i jakością przekazu to ogromny sukces marketingowy i cotygodniowe tłumy w kinie. I nie mam tu na myśli filmów amerykańskich. ale również te holenderskie produkcje typu: Storm (burza) , Komt een vrouw bij de dokter (przychodzi kobieta do lekarza), Zwartboek (czarna ksiega) czy Terug naar de kust ( powrót na wybrzeże). Do kina chodzą cale rodziny i nawet dzieciom nie obca jest ta miłość do srebrnego ekranu.
W pl stare kina bankrutują lub łączą się w sieci (np. krakowski Ars), by konkurować z liczniejszymi i lepiej finansowanymi multipleksami. Większość przeciętnych odbiorców nie ma czasu i pieniędzy na, ukulturalnienie się i wyjście z domu, by spotkać się z 9 muza przynajmniej raz w miesiącu. A szkoda, bo polskie kino i przemysł filmowy do złych wcale nie należą -wystarczy wspomnieć tak słynnych reżyserów jak Polański, Wajda czy Bagiński. I wcale tak dużo nie trzeba, by w małym stopniu, przyczynić się do rozwoju przemysłu filmowego, choćby przez podniesienie statystyk oglądalności. Zwykła obecność i odrobinka zaangażowania to jest to, co Holendrzy dawno już odkryli – jeśli ja nie pokaże co mi się podoba i co chce oglądać, nikt nie będzie robił tego typu filmów. I nie mowie tu o kinie społecznym czy marnych i szczerze mówiąc ładnych i pięknych, lecz przejaskrawionych, romantycznych komedyjkach, a raczej o trochę ambitniejszym kinie – jak np.: Rewers czy Katyń.
Do tego wszystkiego kino zabijane jest przez torrent’owych ściągaczy. -A zastanów się zanim klikniesz na ten mały przycisk download, czy przypadkiem nie byłoby lepiej ruszyć tych „4 literek” sprzed komputera i pooddychać atmosfera sali kinowej? Czy tak fajnie być złodziejem cudzej pracy i wysiłku?- przychodzą mi do głowy takie myśli, gdy czytam wpisy na chat’ach, forum czy zwykłym blipie – „o film mi się ściągnął…”
Nie bez powodu zaczęłam od sagi o Wampirach, krwiopijcach i pasożytach. Tak właśnie skategoryzowałabym miłośników torrent’ów. Oj a zaczęłam tak wesoło i pięknie, i znowu kończę smutno z apelem społecznikowskim. Bo ponoć „człowieka poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy”.No to dziś zakończę wesoło: nawet wampiry potrafią być kochane, słodkie i dobre, wręcz idealne - prawie jak Edward Cullen. Nie gniewajcie się, wiec na mnie, za ten apel i jeśli interesuje was co myślę o sadze S. Meyer zapraszam was pod ten adres:
wampiriada- krew i czosnek…
pozdrawiam
Ewcikson
Comments
Comment from Ewcikson
Time Listopad 22, 2009 at 5:29 pm
**Milo mi słyszeć, ze jednak nie jest tak źle z tym kinem w mej ojczyźnie- pisze to z perspektywy czasu, plącząc za nieszczęsnym kinem Uciecha… Ale, ale – w nl i krajach zachodnich ściąganie filmu to jest przestępstwo i tłumaczenie się brakiem prawa .. No to zalatuje tym, ze Kain tłumaczyłby się- zabiłem Abla, bo mi wolno, nikt nie zabronił i nie stworzył prawa… hmm A plik gdzie powstał, drogi panie? Często nielegalne kopie nagrywane w kinie lub przegrywane z DVD. Poza tym sam piszesz” kupił DVD” a sam wiesz ze ceny DVD nie są małe. Poza tym, coś takiego jak prawo autorskie istnieje, chyba? No i bardziej chodziło mi o bezmyślne ściąganie filmów tylko i wyłącznie z czystego lenistwa…
** Co do mangi to, co jest dostępne- kupiłam na Zeedijk(chińska dzielnica w Amsterdamie) w mym ulubionym manga store i moje półeczka z manga jest pojemna z (DVD tez…)- niestety nie wszystko jest dostępne w sklepach wiec korzystam ze skanów dostępnych w sieci i wcale nie jestem z tego dumna:( poza tym prenumeruje sj ![]()
** Proza S. Meyer jest innowacyjna w perspektywie współczesnej literatury młodzieżowej i modna.. A to, ze wynikiem jest, iż nastolatki w dobie komputerów sięgają po książkę- to już jest sukces. Nie sadzisz??
*BTW. Dziękuje za komentarz:d i zapraszam ponownie.
Każdy z nas ma jakieś zainteresowania. Moje są bardzo różne ostatnio pochłonął mnie świat japońskiej mangi i anime, a wcześniej odkryłam w sobie nietypowe zainteresowanie, jak na kobietę -grami konsolowymi.
Comment from Mori
Time Listopad 22, 2009 at 9:23 am
No, nie jest tak źle tutaj. Kina studyjne działają w miarę dobrze (vel akcja „Sztuka za 5″ (albo na 5?), gdzie filmy w okresie wakacyjnym były po 5 zł za bilet), powstają nowe kina (jak „Agrafka”), a i multipleksy się rozbudowują („Bonarka” anyone?) — co prowadzi do wniosku, że z miłością do kina nie jest tu tak tragicznie, bo przecież inaczej nikt by tego nie robił.
Dalej – ściąganie filmu z Internetu nie jest kradzieżą (choćby dlatego, że pliku ukraść się nie da, ale również ze względu na polskie prawo, które pozwala na zrobienie tego w ramach dozwolonego użytku osobistego). Poza tym – równie dobrze mogłabyś napisać, że wypożyczalnie zabijają kino – w końcu oni tam sobie raz kupują taką płytę, płacą za nią określoną kasę, a potem to już nic nie trafia do twórców (taaa, twórców, chyba wytwórni!). To samo przy sprzedaży DVD – kupi taki płytę, a potem obejrzy sam, z rodziną, jeszcze znajomemu, przebrzydły oszust!, pożyczy. Prawda, Ewciksonie?
PS. Jak tam manga? Wszystko, co czytasz, masz ładnie kupione na papierze? Bo mnie się zdało, że przeszłość wskazywała, iżeś sama w okradanie biednych Japończyków się włączała – ale może to tylko takie pozory?
PS2. Uważasz dzieło pani Meyer za arcydzieło? o.0